Runda Petera Habelera

10.08.2019

Wycieczka do schroniska wokół Olperer - najwyższej góry w Wipptal.

Po mojej pierwszej wycieczce do schroniska w zeszłym roku byłem tak entuzjastycznie nastawiony, że w tym roku chciałem odbyć kolejną długodystansową wędrówkę. Ponieważ w naszym regionie są dwie wycieczki po schroniskach, wybrałem się na drugą: wycieczkę Petera Habelera. Ta wysokogórska wędrówka zabrała nas na najwyższą górę w dolinie Wipptal w ciągu 5 dni: Olperer na wysokości 3 476 metrów.

Po krótkim zapoznaniu się z dokumentami i trasą było jasne, że musimy pokonać łącznie 56 km i 8 460 metrów przewyższenia. Na trasie Petera Habelera znajduje się 6 schronisk górskich, co oznacza, że wędrówkę można podzielić na 7 dziennych etapów. Oczywiście można również skrócić trasę i zejść wcześniej, jeśli nie mamy zbyt wiele czasu, pogoda nie jest odpowiednia lub wolimy połączyć dzienne etapy. Jest to jednak możliwe tylko wtedy, gdy jesteś w doskonałej kondycji fizycznej i masz już pewne doświadczenie alpejskie. W naszym przypadku zdecydowaliśmy się pominąć nocleg w schronisku Olperer Hütte i Landshuter Europahütte, ponieważ nie mieliśmy zbyt wiele czasu. Celowo rozpoczęliśmy wycieczkę w niedzielę, ponieważ wiadomo, że w ciągu tygodnia dzieje się mniej. Chaty są zwykle dobrze zarezerwowane, szczególnie w weekendy. Tym razem wybraliśmy się w pierwszym tygodniu lipca i ze względu na duże ilości śniegu w zimie, musieliśmy przejść przez wiele pól śnieżnych po drodze. Jednak z dobrym obuwiem i kijkami turystycznymi było to całkiem wykonalne. Dzięki Bogu prawie wszystkie schroniska mają suszarki do butów z prętami grzewczymi!

Interaktywna mapa z trasą i opisem była bardzo pomocna w planowaniu: Kliknij tutaj

Nasza trasa Peter Habeler Tour

Dzień 1: Vals parking Geraer Hütte (1 350 m) do Geraer Hütte (2 324 m), czas przejścia: ok. 3 godz.

Ze względu na prognozowane upały, wyruszyliśmy wczesnym rankiem z górskiej wioski Vals, gdzie zaparkowaliśmy samochód na parkingu schroniska Geraer Hütte. Zawiadomienie w samochodzie poinformowało nas o naszym zamiarze, abyśmy niechcący nie wywołali akcji poszukiwawczej górskiego pogotowia ratunkowego. Lepiej być bezpiecznym niż żałować! Po 3-godzinnej wspinaczce dotarliśmy do schroniska, a ponieważ wciąż czuliśmy się naprawdę dobrze, wybraliśmy się na wycieczkę do dawnej kopalni molibdenu poniżej Alpeiner Scharte na wysokości 2850 metrów. Bardzo interesujące! Po drodze wciąż było dużo śniegu i, zwłaszcza w drodze powrotnej, byliśmy stale pokryci śniegiem po biodra. Oczywiście nadal było dużo zabawy, zwłaszcza "jazda na nartach" po miękkich polach śnieżnych. Nasze buty były jednak całkowicie przemoczone. Wieczorem czekał na nas bardzo dobry posiłek i zasłużony Aperol Spritz. Nie było go w menu, ale zawsze można polegać na rodzinie Lanthaler z Południowego Tyrolu! ?

Poniżej schroniska Geraer Hütte z widokiem na Valsertal - w końcu przerwa i czas na zabawę! | © TVB Wipptal - Judith Hammer
Wędrówki po szlaku Petera Habelera
Żmudne postępy podczas wędrówki przez duże pola śnieżne w schronisku Geraerhütte. | © TVB Wipptal - Judith Hammer
Trudny postęp podczas wędrówki przez duże pola śnieżne w schronisku Geraerhütte.

Dzień 2: Geraer Hütte (2 324 m n.p.m.) do Tuxer Joch Haus (2 316 m n.p.m.), czas przejścia: ok. 4 godz.

Po doskonałym śniadaniu w formie bufetu wyruszyliśmy wcześnie w kierunku Tuxer Joch, ponieważ na popołudnie zapowiadano burze. Najpierw udaliśmy się do Steinernen Lamm, przejścia do wioski alpinistycznej Schmirn, a następnie do tylnej części Wildlahnertal bezpośrednio pod Olperer. To był imponujący widok z masami śniegu i lodowca! Na Kleegrubenscharte zdecydowaliśmy się na wycieczkę na szczyt pobliskiego Schöberspitze (2,602 m). Roztaczały się stamtąd wspaniałe widoki na Alpy Zillertalskie i położone poniżej jezioro Ramsgruben. Po Kleegrubenscharte zeszliśmy do Kaserer Winkl i przeszliśmy na drugą stronę góry na drugim końcu doliny. To był początek stromego podejścia na Frauenwand, gdzie po drodze cieszyliśmy się słońcem. Z najwyższego punktu było to mniej uciążliwe podejście i zejście trwające około godziny do Tuxer Joch Haus, które wyznacza przejście do Zillertal. Ten odcinek pokonaliśmy biegiem, ponieważ nagle pojawiły się ciemne chmury. Dotarliśmy do schroniska bez zmoknięcia, ale potem zaczęło padać jak z cebra.

W czerwcu często jest jeszcze dużo śniegu i do pokonania są duże pola śnieżne. | © TVB Wipptal - Judith Hammer
Wędrówki po szlaku Petera Habelera

Dzień 3: Tuxer Joch Haus (2 316 m n.p.m.) do Friesenberghaus (2 498 m n.p.m.), czas przejścia: ok. 5 godz.

Na trzecim etapie musieliśmy podjąć decyzję rano, ponieważ Friesenbergscharte była w zasadzie nadal zamknięta. Czy powinniśmy próbować wspinaczki, czy wybrać bezpieczniejszą opcję z zejściem do doliny i podróżą autobusem? Po długiej dyskusji z właścicielem schroniska i innymi turystami, podążyliśmy za naszym instynktem przygody i wyruszyliśmy w kierunku Spannagelhaus i Scharte. Podejście przez teren narciarski z szeroką drogą i kolejkami linowymi nad naszymi głowami było trochę dziwne. Po drodze biegały niezliczone świstaki. Z perspektywy czasu było to lekkomyślne działanie, ponieważ pogoda tego dnia również nie była do końca pewna. Z drugiej strony ścieżka była w porządku, z wyjątkiem wielu pól śnieżnych. Dotarliśmy na przełęcz na wysokości 2911 metrów bez żadnych problemów i nawet cieszyliśmy się kilkoma promieniami słońca na szczycie. Następnie zeszliśmy z przełęczy do Friesenberghaus, który był już widoczny. Zejście było łatwe, z wyjątkiem ostatniej asekuracji linowej - ale tam wciąż był śnieg! Skończyło się na poślizgnięciu na polu śnieżnym i zejściu bez ścieżki w terenie. Dopiero dalej w dół poszliśmy oznaczoną ścieżką po prawej stronie nad skalnymi ścianami nad jeziorem do chaty. Jezioro było prawie całkowicie pokryte śniegiem. Gdy dotarliśmy na dół, poczęstowaliśmy się ciastem i kawą na słonecznym tarasie. Byliśmy naprawdę zadowoleni, że przetrwaliśmy ten dzień w jednym kawałku!

Zawsze w zasięgu wzroku - Friesenbergscharte prawie dokładnie w centrum na wysokości 2,911 metrów | © TVB Wipptal - Judith Hammer
Widok na Friesenbergscharte podczas trasy Petera Habelera
Krótka przerwa przed Friesenbergscharte w śniegu | © Judith Hammer
Przerwa podczas wędrówki na trasie Peter Habeler Tour
Na tarasie Friesenberghaus - naprawdę pięknie! | © TVB Wipptal - Judith Hammer
Widok z tarasu hotelu Friesenberghaus
Cieszyliśmy się luksusem pokoi dwuosobowych - cudownie! | © TVB Wipptal - Judith Hammer
Pokój dwuosobowy w obiekcie Friesenberghaus

Dzień 4: Friesenberghaus (2 498 m n.p.m.) do Pfitscherjochhaus (2 275 m n.p.m.), czas przejścia: ok. 6-7 godz.

Ten etap prowadził pięknymi wysokogórskimi ścieżkami wyłożonymi skałami i kamieniami bez trudnych odcinków w kierunku Południowego Tyrolu i oferował wspaniałe widoki na zbiornik Schlegeis. Postanowiliśmy pominąć nocleg w schronisku Olperer Hütte, ponieważ znajdowało się ono zaledwie 2 godziny spacerem od Friesenberghaus. Po drodze spotkaliśmy świstaki i liczne owce, które nie wykazywały żadnych oznak nieśmiałości. Około pory obiadowej z południa nadciągnęły ciemne chmury. Przeszliśmy ostatnią godzinę do Pfitscher Joch, przejścia do Włoch. Deszcz już padał i dudnił wokół nas, ale poza kilkoma kroplami na ostatnich kilku metrach, cudem pozostaliśmy suchi. Gdy tylko dotarliśmy do schroniska, rozpętała się burza z piorunami i ulewnym deszczem. Wieczorem niebo się przejaśniło, a my zwiedziliśmy mury wokół chaty, które pozostały po dawnej straży granicznej. Aperol Spritz w promieniach zachodzącego słońca dopełnił wakacyjnego nastroju. Dzięki niskiemu położeniu i łatwej dostępności, Pfitscherjochhaus jest mniej chatą, a bardziej zajazdem - oferuje nawet komfortowe pokoje z prysznicem/WC.

Serce w schronisku Olperer Hütte | © TVB Wipptal - Judith Hammer
Serce za schroniskiem Olpererhütte podczas wycieczki Petera Habelera
Pfitscherjochhaus z jeziorem - już na włoskiej ziemi © TVB Wipptal - Judith Hammer
Pfitscherjochhaus na trasie wycieczki Petera Habelera
Opuszczone bunkry straży granicznej pod chatą © TVB Wipptal - Judith Hammer
Pozycje poniżej Pfitscherjoch

Dzień 5: Przez Landshuter Europahütte (2 693 m n.p.m.) do parkingu Vals (1 350 m n.p.m.), czas przejścia: ok. 8 godz.

Ostatniego dnia czekał na nas pogodny poranek, a przede wszystkim wiarygodna prognoza na cały dzień. Oznaczało to, że mogliśmy bez obaw poświęcić cały dzień na etap. Z Pfitscherjochhaus udaliśmy się historyczną ścieżką dla wozów (wyprostowaną przez kamienne ściany i płyty o szerokości około 1 metra), która kiedyś służyła do transportu materiałów i zaopatrzenia dla włoskiej straży granicznej, do Landshut Europahütte. Tuż przed schroniskiem musieliśmy wspiąć się na wzgórze po ścieżce wydeptanej w śniegu na zakrętach. Była to prawdopodobnie najtrudniejsza część trasy. Po krótkim namyśle zdecydowaliśmy się wspiąć na pobliski szczyt Kraxentrager (2 999 m n.p.m.) przed obiadem. Wspaniały widok ze szczytu! Po powrocie do schroniska, wzmocnieni obiadem i ciekawymi historiami opowiedzianymi przez właściciela Helmuta Holzera z czasów przemytników, wyruszyliśmy w drogę powrotną do doliny Valsertal. Przez Sumpfschartl i Lange Wand (uwaga na drabinę!) zeszliśmy do Zeischalm i w końcu wróciliśmy na parking schroniska Geraer Hütte.

Ślady wozu są nadal wyraźnie widoczne © TVB Wipptal - Judith Hammer
Wędrówki po szlaku Petera Habelera
Tuż przed schroniskiem Landshut Europahütte - wspinaczka przez śnieg | © TVB Wipptal - Judith Hammer
Wędrówki po szlaku Petera Habelera
Stare schronisko Landshut Europahütte stoi tuż przy granicy | © TVB Wipptal - Judith Hammer
Stare schronisko Landshuter-Europahütte na trasie Peter Habeler Tour
Drabina w Lange Wand - głowa na wysokości to konieczność! | © TVB Wipptal - Judith Hammer
Długa drabina ścienna w Vals

Kluczowe punkty na trasie

Etapy są generalnie nieco łatwiejsze niż na trasie do schroniska Gschnitztal, więc zrobiliśmy krótkie wycieczki na okoliczne szczyty i do dawnej kopalni molibdenu poniżej Alpeiner Scharte. Niemniej jednak trasa została sklasyfikowana jako umiarkowana do trudnej, ponieważ oprócz etapów między Friesenberghaus i Landshuter Hütte trzeba pokonać trudniejsze odcinki z przejściami linowymi i stromym terenem. Kluczowe odcinki całej trasy to zejście z najwyższego punktu, Friesenbergscharte, do Friesenberghaus z kilkoma przejściami linowymi i bardzo stromym skalistym terenem oraz zejście przez "Lange Wand" do Valsertal, gdzie trzeba zejść po drabinie z zabezpieczeniem linowym.

Nasz wniosek

Podsumowanie: Bardzo malownicza wycieczka do schroniska, ale z mniejszą samotnością na górze. Spotkasz tu wielu innych wędrowców z ciekawymi historiami i różnymi celami podróży. Ścieżki są dobrze utrzymane i oznakowane, ale nadal trzeba być pewnym siebie i mieć głowę na wysokości. Na tej wysokogórskiej wędrówce znajdują się czarne szlaki górskie, mimo że jest ona ogólnie sklasyfikowana jako umiarkowanie trudna.

W każdym razie cieszyliśmy się naszym wspólnym czasem w górach i już myślimy o naszej następnej wycieczce... Berg Heil!

Victoria i ja na szczycie Kraxentrager na wysokości 2 999 metrów - no, prawie 3 000! | © TVB Wipptal - Judith Hammer
Zdjęcie na szczycie Kraxentrager

Więcej wpisów na blogu